Artem Laguta SGP 2.0

Trzy wyścigi wystarczyły Artemowi Lagucie, aby przebić cały debiutancki sezon Grand Prix z 2011 roku. Po triumfie w dwunastym biegu Rosjanin miał już na swoim koncie więcej zwycięstw niż po 44 próbach sprzed siedmiu lat, a dodatkowo wyrównał rekordowy występ w Vojens, gdzie z dziewięcioma punktami dojechał do półfinału.

Tym razem Laguta wziął udział w pierwszym w karierze finale turnieju Grand Prix, ale zakończył go na ostatnim miejscu. To nadal problem Rosjanin, który zakończył w taki sposób zawody po raz dziewiąty z dziesięciu przypadków. Czy ten ostatni bieg popsuł humor Lagucie?

– W finale nie wszystko wyszło tak, jak chciałem. Start miałem bardzo dobry, ale popełniłem później błąd. Jestem jednak bardzo zadowolony, bo pokazałem, że jestem teraz innym zawodnikiem. W sezonie 2011 byłem jeszcze bardzo młody. Pojeździłem trochę w lidze polskiej i szwedzkiej, dlatego mniej więcej wiem już co i jak – mówił po zawodach #222.

Statystycznie zwycięstwo w trzech pierwszych wyścigach dawało końcowe zwycięstwo w 31% przypadków. Zawodnik po serii (3,3,3) finiszował na podium już w 68% zdarzeń. Laguta nie załapał się do żadnej z tych grup. Co wpłynęło na gorszy drugi etap turnieju?

– Na początku tor był równy i byłem zadowolony. Obserwowałem go i oglądałem biegi w tv, aby wiedzieć, gdzie lepiej pojechać. Później była długa przerwa i nawierzchnia stała się bardziej śliska. Wyniki były gorsze, ale tragedii nie było – komentował Rosjanin.

Czy świetny początek wróży nowej wersji Laguty w Grand Prix walkę o medale? Sam zawodnik chce się wstrzymać z odpowiedzią aż do… 22 września

Po dziewiątej rundzie powiem czy będę walczył o medale, czy o coś innego. Sprzęt jest teraz tak wyrównany, że każdy może zostać mistrzem świata. Jeżeli jednemu zawodnikowi nie wyszedł turniej, to nie znaczy, że kolejny znowu mu nie pójdzie. W zeszłym roku byłem trzecim żużlowcem PGE Ekstraligi, co znaczyło, że byłem w dobrej formie. Teraz trzeba się tylko cieszyć z jazdy – zakończył Laguta.

Statystyki Speedway Grand Prix 2018 po pierwszym turnieju

Facebook Comments