Lindgren rozgryzł grudziądzki beton

Na taką inaugurację PGE Ekstraligi warto było tyle czekać. Piękna pogoda, tłumy na trybunach i aż trzy spotkania rozstrzygnięte dopiero w ostatnim wyścigu. Dopisać do tego możemy również kilka bezbłędnych występów, z których najbardziej imponujący był wyczyn Fredrika Lindgrena.

Szwed wygrał w Grudziądzu wszystkie sześć biegów, co w PGE Ekstralidze zdarzyło się pierwszy raz od 16 sierpnia 2015 roku, kiedy Greg Hancock latał po tarnowskim obiekcie. Lindgren poprowadził comeback częstochowskiego forBet Włókniarza, który w ostatnich trzech wyścigach odrobił aż 10 punktów straty. Oglądanie Szweda na grudziądzkim torze było niezwykle miłym doświadczeniem.

Zobacz, gdzie znajdował się zaraz po starcie trzeciego biegu (biały kask).

Materiał: nSport+

Drugie okrążenie rozpoczął już na prowadzeniu.

I tak w większości wyglądały biegi Fredrika Lindgrena, który bawił się na betonowej nawierzchni. Szwed do perfekcji opanował jazdę przy bandzie na drugim łuku, na którym dochodzi do większości mijanek w Grudziądzu. Lider częstochowskiej drużyny nie czekał długo z wyprzedzaniem, bo najpóźniej wyszedł na prowadzenie w dziewiątym wyścigu, kiedy wyprzedził jednocześnie Lindbacka i Pieszczka przed wejściem w pierwszy łuk drugiego okrążenia.

Do klasyfikacji mijanek, w której zaliczam wszystkie zamiany pozycji po rozegraniu pierwszego łuku, Lindgren zapisał się na plus aż czterokrotnie. Identycznie było przed rokiem, ale wtedy punktów było „tylko” 12. Inna była też specyfika wyprzedzania, w 11 biegu ówczesny zawodnik ROW-u popisał się skuteczną akcją na pierwszym łuku, co w całym sezonie 2017 (pomijając oczywiście pierwszy łuk na pierwszym okrążeniu) zdarzyło się w Grudziądzu tylko czterokrotnie.

Na kapitalnej grafice przygotowanej specjalnie przez Łukasza Hińczewskiego (HNGraphs) możesz sprawdzić, gdzie dokładnie Szwed wyprzedzał swoich rywali.

Usuń czerwony „X” najbliżej krawężnika i połącz pozostałe. Już w przedszkolu przygotowujmy dzieci do nauki pisania poprzez zabawę „Trajektoria jazdy Fredrika Lindgrena”.

W rozmowie po spotkaniu Lindgren przyznał, że zeszłoroczna wizyta w Grudziądzu bardzo pomogła mu w osiągnięciu tak kapitalnego rezultatu – Skorzystaliśmy z doświadczeń z ostatniego sezonu. Znalazłem wtedy dobre ścieżki, które sprawdziły się i tym razem. Ciężko jeździ się na tym torze, trzeba ostrożnie wybierać linię jazdy, aby być szybkim. Cieszę się, że wyprzedziłem kilku rywali i dostarczyłem kibicom rozrywki. Nie byłem dzisiaj szybki ze startu, dlatego musiałem dużo pracować na dystansie. Jestem jednak bardzo szczęśliwy ze swojej postawy, to jeden z moich najlepszych meczów w karierze – powiedział po zawodach uśmiechnięty Szwed.

8 punktów wywalczonych na dystansie w dwóch meczach wyjazdowych z rzędu na tym samym torze – takie zdanie czcionką „5” jest zapisane na poprzeczce jaką zawiesił Fredrik Lindgren. Kilku zawodników jest w połowie drogi do niej (Holta w Lesznie, Dudek i Protasiewicz w Toruniu), dlatego z niecierpliwością czekam na kolejne żużlowe „One Man Show”.

Facebook Comments