Rekordowa liczba mijanek we Wrocławiu

Grand Prix we Wrocławiu przez długie lata będzie wspominane przez kibiców. Turniej nr 230 w historii cyklu był kapitalnym widowiskiem, w którym zanotowaliśmy niespotykaną dotąd liczbę mijanek.

Na Stadionie Olimpijskim działo się tak wiele, że postanowiłem dwukrotnie przeanalizować całe zawody, aby mieć pewność, że nie przegapiłem ani jednej akcji. Liczba turnieju we Wrocławiu to 79 – tyle mijanek zafundowali nam żużlowcy w sobotni wieczór. Odkąd prowadzę tę statystykę, a w przypadku Grand Prix dzieje się to od sezonu 2016, jest to absolutny rekord.

Dotychczas najlepszy wynik należał do Horsens 2016, gdzie zarejestrowaliśmy 59 mijanek. Dla porównania, aby uzyskać 79 wyprzedzeń potrzebowaliśmy aż 13 razy odjechać turniej w Krsko z 2018 roku. Wynik ten daje nam także średnio ponad 6 meczów PGE Ekstraligi, a nawet 12 w przypadku toru w Gorzowie. Pamiętajmy jednak, że w meczach ligowych mamy mniej wyścigów i liczone są w nich tylko mijanki pomiędzy zawodnikami z przeciwnych drużyn.

We Wrocławiu każdy z zawodników przynajmniej raz poczuł smak odebrania pozycji rywalowi, co również jest ewenementem. Najczęściej czynił to Janusz Kołodziej (10 razy), który pięciokrotnie tracił swoją lokatę. Czwarty zawodnik turnieju osiągnął najlepszy bilans +5 punktów na dystansie. Identyczny wynik zanotował Leon Madsen (+5, 8-3), a na dole zestawienia znalazł się Maksym Drabik (-4, 1-5).

Biegi nr 1, 6 i 14 były jedynymi bez ani jednej akcji na dystansie. Najwięcej działo się w gonitwie 18, gdzie zobaczyliśmy aż 10 mijanek, głównie za sprawą Bartosza Zmarzlika. Jak na tak wspaniałe widowisko, stosunkowo niewiele działo się na ostatnim okrążeniu (12 mijanek). Najtrudniej było nadążyć za zawodnikami na drugim kółku, które zakończyło turniej z 58 mijankami. Najczęściej walka toczyła o drugą pozycję (29), a udane ataki po wewnętrznej stanowiły 72% przy 28% wyniku zewnętrznej. Ulubionym miejscem do szarży był drugi łuk (34).

To by było na tyle z liczb podsumowujących to, co działo się w sobotę na Stadionie Olimpijskim. Osiągnięty został kapitalny wynik, który będzie bardzo ciężko pobić. Na szczęście Wrocław na dłużej powrócił do Grand Prix, więc może by tak za rok? 😉

Facebook Comments