Pierwszy triumf Kołodzieja, pech Fricke’a

Praga to piękne miasto, które warto odwiedzić więcej niż raz ze względu na niepowtarzalny klimat. Raz w roku mamy też tam rundę Grand Prix, ale niestety również w sobotę nie dostaliśmy na Markecie dawki dobrego ścigania. Na pocieszenie pozostał wspaniały triumf Janusza Kołodzieja, który po raz pierwszy w karierze stanął na najwyższym stopniu podium.

Wychowanek tarnowskiej Unii jest czterdziestym pierwszym żużlowcem, mogącym pochwalić się wygraną rundą Grand Prix. Kołodziej już po dwóch seriach wyrastał na jednego z głównych kandydatów do zwycięstwa, bowiem jako jedyny nie miał wtedy na swoim koncie ani jednej porażki. To też wydarzyło się po raz pierwszy w karierze. Podobnie jak awans do finału poza Polską, wcześniej brał udział w decydującej rozgrywce w Bydgoszczy i Lesznie.

Rundę zasadniczą wygrał Max Fricke, dla którego był to najlepszy turniej w karierze. Australijczyk po raz pierwszy miał okazję do startu w półfinale. Szansę na finał brutalnie przekreślił Leon Madsen, któremu już do końca turnieju towarzyszyła soczysta salwa gwizdów. Duńczyk utrzymał w ten sposób serię finałów, jaką osiągnął również Patryk Dudek. Obaj przewodzą w klasyfikacji generalnej z 40 punktami, wyprzedzając o 4 „oczka” Bartosza Zmarzlika. Aktualny wicemistrz świata przerwał w Pradze serię 10 półfinałów z rzędu.

W Pradze nie było dużo ścigania, spora część mijanek była spowodowana błędami na torze, a spore zastrzeżenia można mieć również do przygotowania pól startowych. Tor D był bezbłędny w pierwszej serii startów i już wtedy miał tyle samo zwycięstw, ile w poprzednim sezonie. Organizatorzy mają jeszcze spore pole do poprawy w kontekście kwalifikacji. Zmieniające się z dnia na dzień warunki na torze mocno sugerują, że wybór numerów startowych powinien zostać przesunięty na 2-4 godziny przed pierwszym biegiem.

Facebook Comments